Łódź

Dodane: 17.12.2015

Całe życie z pechem. Malutki Romuś boi się marzyć...

Są takie momenty w zyciu,że wydaje nam się,iż jesteśmy urodzonymi pechowcami.Na szczęście po złych chwilach
przychodzą dobre, w myśl zasady raz na wozie raz pod wozem , po nocy zawsze wychodzi sońce a po burzy spokój
czy jak to tam leciało .
Wszyscy mamy chwile wzlotów i upadków , wszyscy, tylko nie Romuś....Romuś ma pecha permanentnego,a jego życie to pasmo nieszczęść.Takich zwykłych, nie spektakularnych, takich nieszczęść, co mało się innym w oczy rzucają , i co sprawiają,ze się do nich przywyka i już nawet nie marzy,ze zycie może być lepsze.
Miał to nieszczęście,ze urodził sie jako zwykły kundel pospolity , i to w dodatku czarny.Nie wiedzieć czemu,ale czarne psy sa jakoś mniej adopcyjne.Jakby tego było mało , jeden zabek nie chciał rosnąć jak należy, tylko zdecydował się oglądać swiat i wypchnął się z pyszczka jak jakis kieł dzika.W dzisiejszych czasach, gdzie liczy się look juz na dzień dobry miał przechlapane.Pózniej było juz tylko gorzej, skoro znalazł sie w schronisku.
Nie mam informacji jak i dlacezego , ale kiedy pierwszy raz zobaczyły go wolontariuszki miał (według wet. )ok 10-12 lat,a w oczach ogromny smutek i rezygnację.To było w 2010 roku.W tym momencie wydawało się,że jednak szczęście sie do Romusia uśmiechnęło , bo został wyadoptowany.Niestety , jak pech , to pech , Romus trafił na *ludzi* , którzy sie nim w ogóle nie zajmowali i jak sie póxniej okazało przekazali innej rodzinie...Ta inna rodzina wiele lepsza nie była ( no bo jak pech, to pech...) , owszem ,jeść dali ale na tym kończyła sie opieka nad dziadeczkiem.Romuś bynajmniej nie był pieskiem kanapowo-domowym, nie miał nawet budy , a za schronienie temu staruszkowi słuzyła rozwalająca się stara komórka, po której hulał wiatr, w zimie śnieg zajmował wszystkie kąty wpadając do wnętrza przez dziury w dachu i w ścianach, a woda w misce zamarzała...
W takich lususowych warunkach mieszkał ten malutki, stareńki pieseczek.Z pieseczkiem mieszkało stado jego
pcheł, które, chociaż niezmiernie liczne, swojego nosiciela nie ogrzały, a za to gryzły tak,ze spowodowały stan zapalny skóry.
Kiedy jedna z Wolontariuszek dowiedziała się,ze Romuś juz nie mieszka juz z rodziną, która go wyadoptowała,i ze potrzebuje pomocy skontaktowała sie z jego *opiekunami* , załatwiła budę dla Romusia , prosiła o wyleczenie pieska ( opiekunowie mieli być z kosztów leczenia zwolnieni) , niestety , nie doczekała sie telefonu - zrobione, wyleczony, do zapłaty tyle i tyle.Za to okazało się,ze *ludzie* sie wyprowadzili a Romuś pozostał w komórce...No bo po co komu stary, piękny inaczej , chory pies ?

W chwili obecnej Romuś znowu przebywa w schronisku w Łowiczu , skóra jest wyleczona, jego ogólny stan zdrowia jest dobry,
tylko jego serce jest juz połamane na milion kawałków.Biedak juz wie,ze nie jest nikomu potrzebny , zapewne uważa,
że po prostu na nic lepszego nie zasłużył, jest przecież tylko małym , czarnym , małopięknym psem...

My wierzymy,ze jest gdzieś Człowiek, który Romusia pokocha, i dla którego będzie on najpiękniejszy na świecie .
Człowiek, który chociaz na ostatnie lata życia Romusia odmieni wreszcie ten jego podły los i pecha przegoni.
Niestety - czas nie jest naszym sprzymierzeńcem , Jeśli wierzyć w pierwszą ocenę weta w kwestii wieku Romusia,
to ma on już jakieś 15 lat, a moze i więcej...Dlatego bardzo , bardzo mocno prosimy -POMÓZCIE w poszukiwaniach.

KONTAKT W SPRAWIE ADOPCJI:604 10 11 65 lub 508 911 774 oraz m.gorzynska@wp.pl

Ogłoszeniodawca

Romuś

INNE OGŁOSZENIA Z TĄ SAMĄ KATEGORIĄ I LOKALIZACJĄ

Ogłoszeniodawca

Romuś

Copyright © 2005 - 2017 Pajeczyna™. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Projekt i realizacja: Iguana Studio Agencja Interaktywna