Usługi terapeutyczne . Ich rodzaje i wszystkie ważne, podstawowe informacje

Usługi terapeutyczne dotyczą zarówno ciała, jak i ducha. Terapeuta to człowiek, który może pomagać w różnych sytuacjach życiowych, bez względu na schorzenie, ponieważ jest to człowiek, który zajmuje się zarówno ciałem, jak i duchem konkretnego pacjenta w różnych sytuacjach.  Są to sytuacje, gdzie pacjent nie radzi sobie z wszelkimi problemami, jakie przyszło mu przeżywać. Mogą to być problemy z własnym ciałem, oraz psychiką. Np. jeśli ktoś miał wypadek komunikacyjny, pomocy może potrzebować zarówno jego ciało, jak i psychika. Dajmy tu za przykład wypadek lotniczy. Wprawdzie wypadki lotnicze zdarzają się raz na milion lotów, ale w dzisiejszym świecie tłok komunikacyjny nad Ziemią jest ogromny. A te milion lotów może odbyć się raz w tygodniu (na całym świecie). W związku z tym istnieje  prawdopodobieństwo takiego zdarzenia, mogące dosięgnąć każdego pasażera. Jeśli więc dany pasażer nawet przeżyje wypadek lotniczy, najczęściej jakiś czas (w zależności obrażeń) spędza w szpitalu. Może być potrzebny rehabilitant do ćwiczeń z pacjentem, jeśli ten miał np. jakieś skomplikowane złamania kości. Mogłoby się wydawać, że dany pasażer jakoś „wyliże się” z ran nabytych podczas wypadku. Można też spodziewać się, że będzie się on cieszył z faktu, iż przeżył i ma się dobrze. Nic bardziej mylnego. Uraz psychiczny jaki zapewne do dosięgnął, nie minie ot tak, po prostu. Dzisiejsza medycyna potrafi zdziałać cuda, wyleczyć z różnych schorzeń, „naprawić” połamane kości, oraz pomóc w wielu innych wypadkach. Jak to mówią: „Ciało nie ma świadomości i nie pamięta”. To prawda. Inaczej jest z ludzkim umysłem. Posiadamy świadomość i pamięć, która w krytycznych sytuacjach może zatruć nam życie. Nawet jeśli pasażer wyszedł cało z jakiegokolwiek wypadku, napaści, czy innych niebezpiecznych sytuacji, zawsze te wydarzenia zostają w pamięci. I w ten sposób tworzą się fobie. Fobie, które mogą doprowadzić nawet do śmierci (samobójstw). Jeśli wypadek nie dał nam rady – umysł pokona nas z czasem.

Rodzaje usług terapeutycznych

Wszelkie programy terapeutyczne tworzone są po to, aby pomóc ludziom w ich problemach. Są to najczęściej specjalistyczne usługi, wykonywane przez osoby o odpowiednich kwalifikacjach, doświadczeniu, oraz empatii dla pacjenta (chorego człowieka). Każdy tego typu zawód jest odrębną działalnością i może go wykonywać osoba odpowiednio wyuczona. M.in. są to zawody opiekunki środowiskowej, pracownika socjalnego, psychologa, logopedy,  pedagoga, pielęgniarki, asystenta osoby niepełnosprawnej, specjalisty w zakresie rehabilitacji medycznej, terapeuty zajęciowego, fizjoterapeuty, lub każdego innego (specyficznego w tym zakresie) zawodu, o odpowiedniej wiedzy i umiejętnościach  pozwalających wykonywać specjalistyczne usługi dla osób potrzebujących w/w konkretnej pomocy. Nieco inaczej ma się sprawa z pomocą dla osób o psychicznych zaburzeniach. W tym wypadku specjalista oprócz wyuczonego zawodu, powinien posiadać także przynajmniej pół roczną praktykę np. w szpitalach psychiatrycznych, czy różnych tego typu placówkach świadczących pomoc dla osób z zaburzeniami psychicznymi w różnym wieku (również dzieci). Współczesny rozwój medycyny daje ogromne możliwości pomocy osobom z tego typu problemami. Np. pracownik opieki socjalnej jest takim terapeutą „na starcie”, tzn. odwiedza ewentualnego podopiecznego, diagnozuje potrzeby, następnie (jeśli jest taka potrzeba i stan pacjenta tego wymaga) przekazuje go „dalej” do odpowiedniego lekarza, czy terapeuty. Pracownik socjalny wcale nie musi być lekarzem. Jest to po prostu osoba pracująca najczęściej w miejskich ośrodkach pomocy społecznej, które są na tzw. pierwszej linii zapobiegania (prewencji). Jeśli np. pracownik socjalny uzna, że dziecko w danym domu potrzebuje logopedy, czy psychologa, może skierować go do odpowiedniej placówki nie tylko poprzez szkołę, ale także z własnego zalecenia i wydać dyspozycję rodzicom, aby ci udali się do konkretnej placówki. Jeśli rodzice zignorują zalecenia, pracownik społeczny może zainterweniować na gruncie prawa i uzyskać odpowiedni cel. Jak to wygląda w praktyce? Przypuśćmy, że w danym domu jest dziecko autystyczne, które jednak nie otrzymuje żadnej, specjalistycznej pomocy od swego urodzenia. Rodzice mogą nie mieć odpowiedniej wiedzy w tym zakresie i zwyczajnie nie rozpoznają choroby. Ot, taki się urodził i taki musi żyć. To myślenie najczęściej prowadzi do poważnych zaburzeń psychicznych dziecka, odizolowania się go od świata zewnętrznego, zamknięcia we własnym świecie i nie wpuszczania do niego nikogo, poza zazwyczaj najbliższymi (matka, ojciec, rodzeństwo). Ale często zdarza się tak, że dziecko z niezdiagnozowanym autyzmem nikogo „nie wpuszcza do swego świata”, nawet matki. Zostaje zupełnie odizolowane, co może prowadzić do poważnych psychoz w dorosłym życiu. Pracownik socjalny jest od tego, aby dostrzec taki problem w odwiedzanych przez siebie domach i pomóc go rozwiązać. To dlatego jest on jakby na „pierwszej linii” pomocy, osobie zupełnie nie radzącej sobie z własnym problemem, lub nawet nie zdającym sobie sprawy z tego, że taki problem go dotyczy. Istnieje wiele zaburzeń umysłowych, fobii, czy innych schorzeń umysłu, które nie każdy potrafi zdiagnozować po to, aby po prostu pomóc takiej osobie. Co innego choroba ciała. Najczęściej jest ona widoczna dla ogółu, a nawet jeśli nie jest widoczna, osoba chora na pewno zdoła o tym poinformować swoje otoczenie. Jest więc wiedza społeczeństwa w tym zakresie. Przy chorobach umysłu jest znaczniej trudniej. Osoba z zaburzeniami psychicznymi nigdy o tym fakcie nie poinformuje nikogo, kto mógłby pomóc. Nie pożali się, że coś go boli, czy czuje się nad wyraz źle. W silnych stanach psychotycznych, może nawet być zagrożeniem dla otoczenia, co skutkuje tym, że otoczenie odsuwa się od chorego, przez co on jeszcze bardziej pogrąża się w swej psychozie. Błędne koło, które najczęściej prowadzi do tragedii zarówno osoby chorej, jak i jej otoczenia.

Choroby ciała i umysłu, oraz właściwa terapia

Człowiek – to istota zbudowana przede wszystkim z białka. Jak wiadomo, białko jest substancją nie trwałą i może ulegać zniszczeniu szybciej, niż można by się tego spodziewać. W dzisiejszym świecie jest znacznie więcej „niewidocznych” zagrożeń, niż bywało to kiedyś. Przy stwierdzeniu „niewidoczny”, mam na myśli wszystkie te zagrożenia, które wpływają pośrednio (często także bezpośrednio) na ludzkie ciało i umysł. Mogą to być różnego typu zanieczyszczenia powietrza, złe jedzenie, także złe środowisko, czy praca (stresogenne), oraz niezwyczajny dla ludzkiego organizmu pęd do wszystkiego, co jest do zdobycia w danym życiu. Gdyby nagle wyeliminować obecną cywilizację, większość z nas nie byłaby w stanie w ogóle przeżyć zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Współczesny człowiek już dawno przestał się bać o własne przetrwanie (wojny, głód, epidemie itp.), a interesuje go jedynie konsumpcjonizm. Czyli np. gdyby nagle okazało się, że człowiek nie przetrwa w skutek jakiegoś kataklizmu i ta wiedza dostałaby się do opinii publicznej, większość (znaczna) ludzi już zanim doszłoby do czegokolwiek, kończyłaby swoje życie najczęściej w jakiś spektakularny sposób. Dlaczego? Właśnie poprzez konsumpcjonizm współczesny człowiek zatracił instynkt samozachowawczy, a to przedkłada się bezpośrednio właśnie na różnego rodzaju fobie, oraz psychozy, które to z kolei mogą prowadzić do utraty zdrowia fizycznego, ponieważ człowiek nie będzie przykładał wagi do takiego stanu rzeczy, jeśli – nie będzie mu zależeć. Jest takie przysłowie: „Nadzieja umiera ostatnia”. Dla większości współczesnych ludzi „nadzieja” – to pojęcie abstrakcyjne. Istniejące gdzieś w wyobraźni fanatyków religijnych. Nie wiedzą oni, że przewlekłe choroby ciała najczęściej biorą się z niezrozumienia jego fizjologii, oraz nie zwracania uwagi na subtelne symptomy jakie to ciało objawia. To umysł „pokazuje” nam, co dzieje się z naszym ciałem. Jeśli ktoś dowie się np. że jest chory na SM (stwardnienie rozsiane) – jaka będzie jego reakcja? „To już koniec” – pomyśli – „nie ma co się starać, czas się zbierać.” Nadzieja umarła, a człowiek jeszcze żyje i wcale nie jest tak z nim źle. SM to poważna choroba, ale to nie jest wyrok śmierci. Zanim takie SM zniszczy na tyle ciało, że chory już nie będzie mógł oddychać, może zdarzyć się wiele zarówno dobrego, jak i złego. Po co martwić się przyszłością, skoro teraźniejszość jest najważniejsza? Jak to mówią: „Dosyć ma dzień swojej biedy” – czyli, po co mu jeszcze dokładać problemów, które mogą (a nie muszą!) nadejść? I w tym właśnie tkwi nadzieja. Nie jest to jakiś abstrakcyjny byt, wymyślony przez chore umysły. Nadzieja – to podstawa instynktu samozachowawczego. To właśnie od uzmysłowienia sobie nadziei powinna rozpoczynać się każda psychoterapia. Od uświadomienia pacjentowi, że jest on „tu i teraz”, natomiast jak wyjdzie na zewnątrz, to będzie inna chwila i może się o nią martwić wtedy, gdy ona nastąpi.

„Lepszy wróbel w garści, niż kanarek na dachu”

Świadomość własnego istnienia przypada jedynie naszemu gatunkowi. Żaden inny gatunek nie wie, że żyje, ponieważ zajmuje się jedynie własnym przetrwaniem i to w każdej chwili osobno. To człowiek posiada świadomość i może snuć plany, tworzyć nowe technologie, udoskonalać własny świat, na miarę potęgi własnego umysłu. Żaden osobnik z fauny, czy flory tego nie potrafi. Niestety. Świadomość własnego istnienia pociąga za sobą często negatywne skutki. Zastanawiamy się co będzie – jeśli… Większość z nas potrafi tak się zapętlić w tym temacie, że zupełnie zapomina o rzeczywistości, świecie w którym żyje, rodzinie, znajomych, czy nawet własnej pracy. Ta subtelna różnica w zachowaniu może powodować powstawanie fizycznych chorób, które następnie (już rozpoznane) negatywnie odbijają się na psychice. I koło się zamyka. W tym momencie – jeśli tylko taki pacjent (lub jego rodzina) zechcą, na horyzoncie pojawia się odpowiedni specjalista (terapeuta), mogący – poprzez różnego rodzaju perswazje, czy inne techniki dotarcia do pacjenta – pomóc mu zawrócić ze złej drogi, którą sobie – świadomie, lub nie – wybrał. Rola terapeuty polega na uświadomieniu pacjentowi, iż „lepszy jest wróbel w garści, niż kanarek na dachu”. To życie które mamy – jest tu i teraz. Kanarka (przyszłości, czy innego, drugiego życia) i tak nie złapiemy. Gdyby ta świadomość była prawdziwa, większość terapeutów nie miałaby co robić. 

Uwaga: Kopiowanie, powielanie, cytowanie powyższego tekstu lub jego fragmentów bez pisemnej zgody firmy Pajeczyna, Co. jest zabronione i podlega karze zgodnej z ustawą o prawie autorskim. Copyright © 2005 - 2017 Pajeczyna™. Wszystkie prawa zastrzeżone. 01/01/2007

Copyright © 2018 Pajeczyna™. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Projekt i realizacja: Iguana Studio Agencja Interaktywna